Dobra mama wraca do pracy, czy zostaje z dzieckiem w domu??

mama wraca do pracy

Dobra mama wraca do pracy, czy zostaje z dzieckiem w domu?? Dobre pytanie no nie?? Gorzej z odpowiedzią, bo na co się nie zdecydujesz i tak zawsze będziesz czuła ukłucie w  sercu, czy aby na pewno dobrze zrobiłaś…. Jeżeli Twoje dziecko niedługo kończy rok, a co za tym idzie, Twój urlop rodzicielski mówi Ci wdzięczne bay, bay, jednocześnie zakręcając kurek z kaską, która przez rok zasilała Twoje konto, ten wpis jest dla Ciebie. Chcę Ci powiedzieć jak to było w moim przypadku jak koleżanka koleżance. Chcę, żebyś wiedziała, że nie jesteś z tym sama. Jeżeli już ze mną trochę jesteś, to doskonale wiesz, że jestem mamą dwójki maluchów, która była i  w pracy i w domu.

Dobra mama wraca do pracy, czy zostaje z dzieckiem w domu??

Minął rok i co dalej?

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość, od tej pory nie usłyszysz już pytań o karmienie piersią! A teraz ta gorsza informacja, każdy będzie chciał wiedzieć, co zamierzasz zrobić po zakończonym urlopie (hahaha kocham to słowo) macierzyńskim.

I teraz to dopiero się zacznie, bo każdy będzie wiedział, co jest dla Ciebie i Twojego dziecka lepsze niż Ty sama.

Rok po urodzeniu Kacperka

Rok pełen wrażeń. Czasami dni mijały, jak z bicza strzelił, a czasami ciągnęły się jak flaki z olejem, dobijając mnie codzienną rutyną i niekończącą się zabawą w konika. Przez pierwsze sześć miesięcy nie wyobrażałam sobie, że mogę to moje bezbronne maleństwo zostawić samo na godzinę, a co tu dopiero mówić o powrocie do pracy. Następne pół roku pokazało mi, że jednak moje dziecko wcale nie jest takie bezbronne, a jego prawy sierpowy jest całkiem dobrze opanowany, czyli że sobie bez mamy poradzi. I bardzo dobrze, bo kurcze jeszcze pół roku temu godzina bez dziecka była traumą, a teraz towarem tak deficytowym, że brałoby się ile tylko dają. Wiem, że nie jedna z Was doskonale rozumie, o co mi chodzi. Potrzebowałam pracy jak powietrza. Marzyłam o tym, by wyjść z domu przebrana za człowieka i przez osiem godzin nie myśleć o kupkach i kaszkach. Decyzja zapadła mama wraca do pracy, a dziecko do żłobka. I wtedy się zaczęło.

„On jest za malutki”, „Posiedź z nim jeszcze kilka miesięcy”, „Poszukaj niani”

Kurde nie róbcie tego żadnej mamie. Nie powodujcie w niej wyrzutów sumienie. Zaufajcie jej intuicji. Uwierz mi ona i tak trzęsie portkami. Ja trzęsłam. I wiem, że Ty też się boisz. To normalne, ale normalne też jest to, że chcesz w końcu przestać być tylko mamą. Uwierz mi, żaden żłobek nie sprawi, że będziesz gorszą matką. To oczywiste, że chcesz odzyskać część dawnego życia, czy skupić się na pracy. Ja byłam w takim momencie, że dusiło mnie siedzenie w domu. Nie potrafiłam cieszyć się wspólnie spędzonym czasem i to było straszne. Kochałam jak szalona, a nie byłam szczęśliwa. Potrzebowałam zatęsknić. I to było dobre. Każdą godzinę po pracy poświęcałam synkowi w stu procentach, byłam z nim już nie tylko ciałem, ale i umysłem. Przestał mnie denerwować. A co najważniejsze potrafiłam nawet zatęsknić za znienawidzoną zabawą w konika. Teraz to był taki rumak ze mnie, że hoho.

Podsumowując:

Matka szczęśliwa.

Dziecko mimo kilku trudniejszych dni związanych z adaptacją do nowego miejsca i sytuacji również szczęśliwe. I wiesz co Ci jeszcze powiem, to że dziecko płacze, idąc do przedszkola świadczy tylko o tym, że odwalasz kawał dobrej roboty w domu!! Zresztą pamiętaj, że ono płacze również wtedy, gdy kupiłaś mu zielony samochodzik a chciał…. zielony, tylko że trochę ciemniejszy!

Otoczenie: Biedne dziecko. Matka karierowiczka, a dziecko z jakąś obcą babą całe dnie siedzi.

Spoko. Tez Was kocham! Było się głośniej upominać, że i Wy z dzieckiem chcecie mi posiedzieć, albo co lepsze, groszem sypniecie, żebym tej kariery robić nie musiała!

Rok po urodzeniu Zosi

Jestem już troszkę starsza, bogatsza o nowe doświadczenia. Teraz być może po tym, co przed chwilą przeczytałyście, zaskoczy Was to, że świadomie zdecydowałam się na pozostanie w domu. Tak minął rok, a ja wciąż w czterech ścianach. Bałam się tej decyzji. Zastanawiałam się, czy aby na pewno dobrze robię. Niektórzy zazdroszczą, inni współczują. Ostatnie miesiące wiele zmieniły w moim życiu. Rozpoczęliśmy budowę naszego wymarzonego domku, zaczęłam pisać bloga i to wszystko wbrew pozorom wymaga cholernie dużo czasu i zaangażowania, to mój trochę taki drugi etat, któremu poświęcam się w stu procentach i uwielbiam to. Do tego oczywiście niezmiennie dochodzą obowiązki domowe. Niestety ku mojej wielkiej rozpaczy nic w domu nie chce się samo zrobić!!! Ale przynajmniej nie wysłałam tak małego dziecka do żłobka! Aaa zaplusowałam u niektórych, tylko Ci niektórzy już mnie nie obstawiają z tego powodu w ramki, a traktują jak leniwą babę bez ambicji, której to mąż się zaharowuje, żeby takiego lenia utrzymać. No cóż, life is brutal. A ja Ci powiem mamo, że jeżeli siedzisz (powinnam napisać biegasz) w domu, to nie oznacza, że nic nie robisz! Nienawidzę takiego generalizowania ludzi. To że na Twoje konto, nie wpływa co miesiąc pensja z etatu w korpo nie czyni Cię gorszą, leniwą babą i matką! I tak Ty też możesz być zmęczoną. Doskonale wiem, że często się zdarza, że kawę pijesz w biegu, bo nie masz czasu na dziesięciominutową przerwę, bo wtedy męczą Cię wyrzuty sumienia. Czasami zdarza się, że zazdroszczę moim koleżankom sukcesów, awansów i biurowych plotek. Cóż jestem tylko człowiekiem. Ktoś może uważać, że ich praca jest ważniejsza od mojej, bo on ma misje a ja obiad do zrobienia. Tylko każdy człowiek z misją był kiedyś dzieckiem, które na ten obiad czekało.

Wiem, że to mój świadomy wybór. I cieszę się, że mogłam go dokonać, bo jest wiele kobiet, które nie mają tego komfortu. Mogę być codziennie w domu. Omijają mnie dylematy czy puścić dziecko z katarem do przedszkola, czy zostać z nim w domu i podpaść szefowi, jednocześnie zawalając ważny projekt. Nie mam powodów do zmartwień, a jednak są  dni, że  się martwię o tą moją karierę…

A więc dobra mama wraca do pracy, czy zostaje z dzieckiem w domu??

Każda decyzja, czy to o powrocie do pracy, czy o pozostaniu w domu wymaga wielu kompromisów i mocnych nerwów, bo przecież trzeba coś z tym dzieckiem zrobić! Decyzja, którą podjęłaś świadomie, jest zawsze najlepszą decyzją!

Wszystko co robisz, robisz dlatego, że kochasz i chcesz jak najlepiej! Pamiętaj o tym!

Podziel się!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter