Cesarskie cięcie to nie poród – matka matce wilkiem

cesarskie cięcie

W piątek 17.05.2013 urodziłam synka. Jak Pan Bóg przykazał siłami natury. Poród tak szybki, że momentami bałam się, że moje pierwsze dziecko urodzę w samochodzie. Poza tym wszystko odbyło się idealnie. Personel miły, mąż trzymający za rękę. I cudowny krzyk, na który tak czekaliśmy 9 miesięcy. Po porodzie bardzo szybko doszłam do siebie. Na drugi dzień śmigałam jak sarenka. Odczuwałam ból, ale nie przeszkadzał mi on w normalnym funkcjonowaniu.

Szybko zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, tym razem spodziewaliśmy się córeczki. Ciąża trudna z różnymi komplikacjami. Mimo to szczęśliwie dotarliśmy do 37 tygodnia. Wtedy poczuła się pewnie. Wydawało mi się, że już nic nie grozi naszej kruszynce. Spokojne oczekiwaliśmy rozwiązania, z całego serca wierząc, że drugi poród będzie podobny do pierwszego. We wtorek 11.08 od rana odczuwałam skurcze. Pojechaliśmy do szpitala sprawdzić, czy wszystko ok. Zapis ktg wskazywał regularne akcje skurczową co 4 minuty. Jednak poród nie postępował. Zdecydowano, że zostaje na obserwacji, bo tak naprawdę wszystko jest już gotowe do porodu – cokolwiek to znaczyło. Tak bardzo chciałam, żeby Zosia była już z nami. W czwartek wieczorem po obchodzie i badaniu lekarz stwierdził, że jeżeli do jutra nic się nie wydarzy, to wypiszą mnie do domu. Byłam zaskoczona, bo przecież wszystko miało być, już gotowe do porodu. Położna wyciągnęła mi wenflon, żeby lepiej mi się spało. Stwierdziła, że nic się nie dzieje i nie ma sensu mnie męczyć. Wyjątkowo noc przespałam całą. Pierwszy raz od bardzo długiego czasu nie wstawałam w nocy do toalety – troszkę mnie to zaniepokoiło. Ruchy też były słabsze. Podłączono mnie pod ktg. Położna stwierdziła, że tętno jest w porządku, więc nie mam czym się martwić. Leżałam sama na sali i wsłuchiwałam się w odgłos bicia serduszka. Po chwili zaczęłam odczuwać skurcze, przy każdym z nich tętno Zosi było tragicznie niskie. Serce waliło mi jak szalone, modliłam się, żeby wszystko było dobrze. Położna zaczęła nerwowo poruszać moim brzuchem, kazała mi mocno oddychać. Jak przez mgłę słyszałam jej polecenia wydawane do personelu. „Zawiadom noworodki i lekarza”. Szłam za nią, powstrzymując łzy i nie do końca wiedząc, co się dzieje. Bałam się okropnie, nogi miałam jak z waty. Podali mi tlen i jakieś zastrzyki. Czułam się, jakbym oglądała jakiś film. Poddawałam się wszystkiemu bez pytań. Łzy coraz bardziej napływały mi do oczu „kurwa, gdzie ten lekarz” – zbladłam. Po chwili pojawił się – spojrzał na zapis „natychmiast cesarskie cięcie” Płakałam, próbowałam zadzwonić jeszcze do męża, z nerwów pomyliłam numer i dodzwoniłam się do mamy. Zdążyłam tylko powiedzieć, że Zosia się dusi i zabierają mnie na cesarskie cięcie. Nawet nie byłam pewna, czy to usłyszała, bo ktoś mi wyjął telefon z ręki „ nie mamy czasu, idziemy”. Obudziłam się, na sali pooperacyjnej. Damian był, już ze mną. Powiedział tylko „Zosia jest piękna” więcej nic nie musiał mówić. Dziękuje Bogu za to, że nad nami czuwał, że byłam wtedy w szpitalu, że moje dziecko jest całe i zdrowe.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że jak czytam „cesarski cięcie to nie poród”, czy „Niech kobiety, które miały cc, nie mówią, że urodziły dzieci, bo o prawdziwym porodzie pojęcia nie mają”. To mnie coś trafia. Nie każda kobieta, może sama zdecydować, że chce rodzić naturalnie. Nie prosiłam o cesarkę, byłam całkowicie nastawiona na poród naturalny. Oczywiście nie żałuje, bo dzięki temu moje dziecko jest całe i zdrowe. Raz nawet od życzliwej znajomej usłyszałam „Ty to masz szczęście, nie namęczyłaś się nic, nie to, co ja” pozostawiłam to bez komentarza. Nie ma sensu rozpoczynać dyskusji, która z góry skazana jest na porażkę. Przecież cesarskie cięcie wcale, ale to wcale nie boli, to nic, że przed chwilą rozcięli Ci brzuch, mięśnie i macice -szczęściaro Ty jedna. Cesarka wbrew opiniom boli i to boli jak cholera. Każdy, ruch  sprawiał mi ogromny ból. Dojście do siebie zajęło mi dużo więcej czasu, niż po porodzi naturalnym. Kurczę przecież to jak urodziłaś, nie powinno robić z Ciebie dobrej albo złej matki. Żyjemy w czasach, w których można również, bez wskazań medycznych, podjąć decyzje o porodzie przez cesarskie cięcie. Wystarczy mieć odpowiednio gruby portfel. Czy jest to dobre? Nie wiem, nie mnie to oceniać.

Najważniejsze dla mnie jest to, że moje dziecko żyje. Urodziłam je przez cesarskie cięcie i nie zamierzam się tego wstydzić.

cesarskie cięcie to nie poródcesarskie cięcie to nie poródcesarskie cięcie to nie poródcesarskie cięcie to nie poródcesarskie cięcie to nie poródcesarskie cięcie to nie poród

Podziel się!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter
  • Milena Sulej-Pachołek

    Pamiętam ten dzień i jak to czytam to mam ciarki:/

    Pamiętam też dzień po i tego malutkiego aniołka 🙂

    Najcudowniejsze istotki świata ♡

  • mama

    To były bardzo ciężkie chwile:nie da się tego całkowicie wymazać z pamięci.Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.Kocham te maleństwa nad życie…………Was rownież

  • MyMami

    Dziękuje w imieniu moim i Zosi ! Pozdrawiam 🙂

  • Pamela

    Kochana aż mi z oka łza kapnęła…moja kochana Zosieńka i cudowny Kacperuś. Kocham te Twoje szkraby ❤ i nie widze jakoś różnicy, które jak urodzone :*

    • MyMami

      :*:*:*

  • MyMami

    I to jest najgorsze właśnie. W kilka sekund może wszystko się zmienić!! Życzymy dużo zdrówka dla Zosi 🙂 Pozdrawiam

  • Magdalena

    Urodziłam syna siłami natury. Podczas 6 godzin porodu wiele razy marzyłam o cesarce. Ale gdy kilka godzin poźniej ja byłam w pełni sprawna i mogłam zająć się synem, panie po cesarce meczyły się strasznie. Pomagając jednej z nich w jakiejś prostej czynności, pomyślałam sobie jak wiele jesteśmy w stanie znieść dla naszych maluszków. Nie ważne jaki poród, nie ważne czy poczęte naturalnie czy in vitro i nie ważne czy to świadomy wybór czy zrządzenie losu. Ważny jest ten ogrom matczynej miłości i poświęcenia nieporównywalny z niczym innym.

  • Paulina Sulej

    Nie ważne czy siłami natury czy cc, ważne aby dziecko i mama byli zdrowi. Moim zdaniem między cc, a porodem naturalnym można postawic znak równości.

    A dzieciaczki są slodziutkie kochaniutkie <3

    • MyMami

      Do schrupania 🙂

  • Mama 4-miesięcznego brzdąca :)

    Ja też doskonale wiem co czujesz.. Mój synek miał węzeł prawdziwy na pępowinie i był owinięty na barku dlatego mieliśmy cc. Cala ciąża książkowo bez żadnych powikłań, ale ja ciągle miałam złe przeczucia. Nawet w noc przed planowanym wywołaniem porodu byłam nie spokojna (byliśmy 8 dni po terminie, leżeliśmy na patologii – za co teraz dziękuję Bogu bo gdybym zaczęła rodzic naturalnie mały po prostu by się udusił :() Przy podaniu oxytocyny pojawiły się pierwsze skurcze, zaczęło diametralnie spadać tętno potem to już jak u Ciebie szybka akcja. Położna kazała oddychać, dali papiery do podpisu,łzy poleciały,strach..Zdążyłam tylko wysłać sms do siostry ze cc, nawet faceta już nie zdążyłam powiadomić przyjechał po… Ja jeszcze póki co nie uslyszałam ‚slow ze cc to nie porod’ ale tego co przeszłam nie życzę nikomu nawet najgorszemu wrogowi.. Może właśnie dzięki takim artykułom i przypadkom ludzie w końcu zaczną myśleć, że nie ważne jak się urodziło tylko najważniejsze jest życie i zdrowie dziecka. Ps. cudne masz dzieci. Życzę dużo zdrówka!

    • MyMami

      Aż ciarki przechodzą po plecach. Po tym wpisie uświadamiam sobie ile dzieciaczków zostało uratowanych przez CC. Życzę Wam dużo zdrówka !! Pozdrawiam serdecznie :*:*

  • Aga

    Ja mam dwóch kochanych synów i urodzonych przez cc. Z pierwszym miałam bóle od 3 w nocy a cc zrobione po 15 to i się nacierpialam i cc zrobione na żywca bo znieczulenie jeszcze nie działało wyciągnięcie dziecka największy ból na świecie mojego krzyku mąż nie zapomni do końca życia a przecież miała nie boleć. Po cięciu wszystko Ci sprawia ból kichanie, kaszlniecie a także śmianie juz nie wspomnę o jakim kolwiek ruchu. Z drugim było trochę lepiej też miałam bóle ale przynajmniej cc przebiegło bez takiego bólu. Ten kto nie wie co to jest cc nie powinien się wypowiadać bo tak naprawdę dłużej się po nim dochodzi do siebie.

    • MyMami

      Omg, na żywca?? Współczuje i podziwiam !!!

  • MyMami

    Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło!!! Tylko ta opieka medyczna masakra, jak można zlekceważyć krwawienie w 36 tc! Życzę dużo zdrówka 🙂

  • kamila

    Ja nie miałam tyle szczęścia dziecko umarło w 40 tyg w brzuchu .maly sie udusil . Świat się zawalił … kolejne dziecko urodziłam w 33 tyg , natychmiastowe csarskie cięcie uratowało życie mojemu 2 dziecku . Gdyby nie cesarka skonczylo by sie tragedia . Chociaz wolalabym rodzic sc . Bardzo dlugo dochodzilam do siwbie po cc. Kamila 22 lata

    • MyMami

      Przykro mi ogromnie, nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie Co Pani czuła….

  • lena

    ja nie miał tyle szczęścia córeczka urodziła się w 31 tyg cholerna pępowina również świst się zawalił. Szybka decyzja o kolejnej ciąży 2 kreski radość i strach łzy żeby wszystko się udało 9 miesięcy lęku ale ufało się synek urodził się w 40 tyg duży, silny lecz też podczas porodu był strach tętno zaczeło spadać lecz lekarze nie chcieli zrobic cc bo twierdzili że nie zdążą udało się urodzić sn przy pomocy próżnociągu. Synek odmienił moje życie lecz nigdy nie zapomne o córeczce.

    • MyMami

      Nie wyobrażam sobie takiej strasznej tragedii, łzy same napływają do oczu. Gratuluje synka i życzę dużo zdrowia:*

  • Aneta

    Ja tez chciałam rodzic naturalnie bardzo ale po 16 godz lekarze w końcu zdecydowali o cc i nie żałuję bo mała była owinięta pepowina w szyi i tułowiu i mało brakowało a u dusilo by się. Dla mnie mnienmnie nie ważne jest to jak urodziłam tyko to ze mała jest ruchliwa laserowa iwarszawa jest już z nami 2,5 roku

    • MyMami

      Dokładnie najważniejsze, że dziecko zdrowe 🙂

  • MyMami

    Jak ja nienawidzę takich głupich komentarzy!! Co kogo obchodzi jak się karmi. Jest Pani najlepszą mamą dla swoich dzieci. I proszę nigdy w to nie wątpić.

  • Asia

    Ja tez urodziłam przez cc. Dostałam skurczy krzyżowych o 12 w południe, mąż o 18 pojechał ze mną do szpitala. Skurcze coraz silniejsze nie do zniesienia. Ale nic, cały czas wierzyłam ze uda się naturalnie. Ale niestety, o 2:30 w nocy, brak postępów, Mały utknął mi w miednicy i za 30 min byłam już na sali operacyjnej po cc. Ból kilka godzin później ale najważniejsze że Bąbelek był już z nami. Bardzo szybko straciłam pokarm, Kubuś nie chciał ciągnąć z piersi wiec sciagalam laktatorem. Ale tylko kilka dni bo całkowicie mi zanikl pokarm. I nie żałuję. Mój mały ma już ponad miesiąc, waży 5 kg i rozwija się prawidłowo. Jest zdrowy i nie wstydzę się tego ze przyszedł przez cc. W duszy mam innych opinie, że za mało przykladalam ze specjalnie nie karmie. Karmie, ale z butelki. Pozdrawiam wszystkie kobiety które wiedzą co to cc.

    • MyMami

      Kochana to jak karmisz to jest Twoja indywidualna decyzja i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Pozdrawiam

  • Marta

    Urodzilam naturalnie ale blagalam o cc, wtedy prosi sie o wszystko tylko zeby przestalo bolec. Rodzilam 12h,ale wiem co znaczy ciecie i dochodzenie po tym do siebie bo przeszlam operacje jajnikow i ciezko to przeszlam. Gratuleje wszystkim mamom ze dały rade. Jestesmy wielkie bo stworzylysmy małe cudenka oczywiście z niewielka pomoca tatusiow 😉 nawazniejsze powinno być jedno zdrowie i szczescie naszych dzieci kropka 🙂

    • MyMami

      Z niewielką pomocą tatusiów hehe :):) Pozdrawiam

  • Wokatka

    Ja dwójkę swoich dzieci urodziłam przez CC. Pierwsza córka zakręciła się w pępowinę i nie miała szans na poród naturalnymi drogami. Drugi synek ze względu na moją drobną budowę i ryzyko, że moja wnętrze nie wytrzyma naturalnego porodu po pierwszej cc także i tą drogą przyszedł na świat. Owszem – nie wiem, nie mam pojęcia i nigdy nie rościłam sobie prawa do wypowiadania się na temat porodu naturalnego bo nie dane mi było go doświadczyć. Ale to nie znaczy, że nie jestem matką. A los odwdzięczył mi się, za brak możliwości przytulenia dziecka zaraz po porodzie (bo obie cc byly w narkozie – jedna z konieczności szybkości działania, druga bo znieczulenie nie zadziałało)- zamiast trudności z pokarmem dostałam go tyle, że mogłam wykarmić pół oddziału. Owszem – poród operacja, owszem, nie wiem co to bóle porodowe (choć uwierzcie mi dużej ich części doświadczyłam) ale wiem co to bycie matką, instynkt, więź. My matki po CC też kiedy dostałyśmy nasze dzieci czułyśmy cudowne uczucie, nie jesteśmy robotami a nasze dzieci nie są obcymi wyjętymi ze środka tylko takimi samymi dziećmi jak te z naturalnego porodu. A niejednokrotnie są na tej Bożej ziemi właśnie dzięki CC. A to, że cc dla matki jest ciężką operacją, dochodzeniem do siebie przez miesiące… nieraz bólem ciężkim do zniesienia… to już inna historia. Ja się o CC nie prosiłam ale najważniejsze było życie moich dzieci i mnie….

    • MyMami

      Pięknie napisane nic dodać nic ująć.

  • MyMami

    Dokładnie tak bez względu na rodzaj porodu wszystkie jesteśmy równe !!!

  • MyMami

    Historia troszkę podobna do mojej. Druga ciąża zagrożona, ciągłe wymioty, krwawienia. No i ten cholernie gorący sierpień. Życzę zdrówka. Pozdrawiam

  • niki411

    Moja Amelka też urodziła się przez cc , 6 miesięcy temu . Byłyśmy 9 dni po terminie gdy kazali nam zgłosić się do szpitala i czekać . w 13 dniu zrobili mi próbę oksytocynową , ale przez 6 godzin nie wydarzyło się nic , ani jednego skurczu . Płakałam kiedy namawiali mnie na cesarkę , cały czas chciałam rodzić siłami natury , ale jednak dziecko 2 tygodnie po terminie to nie ma przelewek . Mała urodziła się sila i zdrowa , chociaż jak się okazało była owinęta pępowiną czego wcześniej na żadnym usg nie widzieli . Na drugi dzień po porodzie kiedy morfina przestała działać i emocje wzięły górę wyłam przez pół godziny słuchając kobiety z łózka obok która wprawdzie też przeszła przez cesarkę ale chwaliła się pielęgniarce że prawie urzodziła sn , rozwarcie 10cm , tyle skurczy które dzielnie znosiła i jest z siebie dumna że przynajmniej spróbowała . Kurde . A Ja to nie chcialam spróbować ?? Nie każdemu jest to dane . Tak jak napisałyście , najważniejsze że maluszki rodzą się zdrowe . W mojej rodzinie żadna kobieta nie miała cesarki , mama ,babcia, siostra , ciotki , wszystkie rodziły naturalnie . I nie raz gdy opowiadałam jak strasznie dochodzi się do siebie po cc słysząłam własnie ,, co Ty wiesz , rodzić naturalnie byś nie chciała, dopiero byś zobaczyła co to ból ” itp. itd. Dlatego uważam że jak ktoś nie rodził na oba sposoby to na temat cc się wypowiadać nie powienien. Ja nie kwestionuję bólu siłami natury . Dlaczego więc cesarka w naszym społeczeństwie jest postrzegana jako ta ,,gorsza” ? chore

    • MyMami

      Przykre, że najbliższe osoby potrafią tak dowalić…ale, tak jak napisałaś najważniejsze było zdrowie córeczki. I to, że nie rodziłaś naturalnie na pewno nie czyni Cię gorszą. Pozdrawiam i ściskam:)

  • Iga

    Właśnie dziś się przekonałam jacy ludzie są. Beznadziejnie w stosunku do tego tematu. moja znajoma pytała się mnie jak urodziłam mówię że cesarka a ona ooo to mialas lekko nie to co ja, a mi się już po prostu nie chcialo komentować …

  • Ewa

    właśnie tydzień temu przekonałam się co to jest cesarka, i stwierdzam że jest to PORÓD cięższy od klasycznego!! choć kiedyś mialam odmienne zdanie, aż mi głupio

  • przepisowa mama

    Nigdy nie powiedziałabym, że cc to łatwiejszy poród niż naturalny. Wręcz przeciwnie.
    Dobrze jest, gdy lekarz w odpowiednim czasie zdecyduje o cesarce – gdy ona jest konieczna, tak, jak było u Ciebie. Bywa przecież różnie.

    • MyMami

      Oj tak. Ja mam porównanie i dużo gorzej czułam się po cc.

      • przepisowa mama

        Ja rodziłam naturalnie (bo się uparłam 🙂 ), ale mam oczy i mózg, i koleżanki, które miały cc. Mam nadzieję, że jeżeli będziemy mieć kolejne dziecko, uda się też naturalnie. Ale chylę czoła przed mamami, które miały cesarkę. Bo miały dużo trudniej, a nie łatwiej.

  • Dzięki za ten wpis. Ja jestem świeżo upieczoną mamą. Wymarzony poród siłami natury, do którego tak długo przygotowywaliśmy się z partnerem poszedł w niepamięć. Mimo, że do ostatniej chwili byliśmy zdecydowani rodzić z położeniem pośladkowym, pętla na usg wokół szyi sprawiła, że zdecydowaliśmy się na cesarkę. Wieźli mnie na blok po odejściu wód i z silnymi skurczami. Jeden ból przerodził się w drugi. Mimo tego ogromnego pragnienia cieszę się, że moja Nel urodziła się zdrowa. I zarazem przykro mi, kiedy słyszę głosy, że cesarskie cięcie to nie poród. Kobiecie i tak jest ciężko, a takie teksty na pewno nie pomagają przestać mówić sobie, że nie jest się prawdziwą kobietą, bo nie urodziłam naturalnie.

  • MyMami

    Przytulam :*:*

  • Ja i córka, żyjemy dzięki CC, rozumiem dokładnie co czułaś. Do końca życia będę dziękować, że bez zbędnej zwłoki zrobili mi cięcie. Mamy zdrowe dzieci to jest najważniejsze 🙂