50 lat później

women-1749376_1920

Budzisz się rano niewyspana i zła. Znowu pół nocy musiałaś nosić córkę na rękach. Masujesz obolały kark i w myślach analizujesz długą listę spraw do zrobienia. Masz już wszystkiego dość. Tych pieluch, obiadków i walających się zabawek. Masz dość ciągłych pisków i zalanej podłogi. Marzysz o chwili spokoju i wytchnienia. Teraz nie myślisz o tym, co będzie za 10, 20 i 50 lat. Żyjesz teraźniejszością i sińcami pod oczami. Żyjesz dziecięcym śmiechem i małymi stópkami. Żyjesz pierwszym przedstawieniem i klasówką. Pierwszą jedynką i zawodem miłosnym. Żyjesz tym, czym żyje każda matka. Nie straszne Ci gluty po pas i widok zamordowanej marchewki na ścianie. To jest Twój dzień, Twój czas.

Rok 2066

50 lat później. Pół wieku. Nie masz pojęcia, kiedy to minęło. Dopiero tuliłaś swoje małe dzieci w ramionach, a teraz jesteś staruszką. Patrzysz w lustro i widzisz całą gamę zmarszczek na twarzy. Twoje usta wyginają się w lekkim uśmiechu, bo dla Ciebie jest to mapa Twojego życia. Wspomnienia lat, które minęły tak szybko, za szybko. O np. ta zmarszczka na czole odcisnęła się w momencie, gdy Twoje dziecko walczyło o życie,  bo przyszło na świat dwa miesiące za wcześnie. Nikt nie dawał mu szans, ale Ty wierzyłaś i trwałaś. Poruszyłaś ziemię i niebo. Dla niego. Teraz on robi to dla Ciebie. Ze łzami w oczach przypominasz sobie, gdy nieporadnie zmieniałaś maleńkie pieluszki, teraz Twój wzrok zatrzymuje się na paczce pieluch, które tym razem należą do Ciebie. Na myśl o tym ściska Ci się serce. Życie zatoczyło krąg.

Ta zmarszczka na prawym policzku pojawiła się po tym, gdy Twoja córka złamała nogę w trzech miejscach. Mała nieporadna i przestraszona. Twoje myśli uciekają pięćdziesiąt lat wstecz, gdy w chłodny zimowy poranek, szuranie Twoich kapci przerywało ciszę nocną. Nie mogłaś patrzeć, jak cierpi, nosiłaś na rękach do rana, by choć chwile się przespała. Mimo omdlewających rąk, mimo 38 stopni gorączki. Teraz to Ty musiałaś wyrwać swoją śpiącą córkę z objęć Morfeusza, bo złamane biodro, bolało tak bardzo, że nie mogłaś spać. Czujesz ogromne poczucie winy, bo ona wstaje rano do pracy. Życia zatoczyło krąg.

Zmarszczka na brodzie ma symbol radości, ponieważ pod nią kryję się mała blizna. Blizna, która zostało pamiątką po locie statkiem kosmicznym. Łzy napływają Ci do oczu na wspomnienie tamtych chwil. Ty jako kapitan załogi siedziałaś na pierwszym krześle, w pewnym momencie zostałaś uderzona klockiem, który nosił zaszczytny tytuł meteorytu. Dzieci naklejały Ci wtedy kolorowe plasterki wystraszone i zatroskane, tak jak i wczoraj, gdy straciłaś równowagę i uderzyłaś twarzą o róg stołu. Życia zatoczyło krąg.

Ta zmarszczka między oczami to zmarszczka zmartwienia. Pojawiła się po tym, jak pokonywałaś kilometry w poszukiwaniu najlepszych warzyw na obiadki dla swoich dzieci. Nie chciałaś ich faszerować chemią. Kolejna łza spływa po policzku, gdy przypominasz sobie pierwsze posiłki, którym zawsze towarzyszyło przedstawienie kukiełkowe, bo niejadki Ci się trafiły. Nie możesz się uspokoić, bo wiesz, że za chwilę to Ciebie będą karmić, z taką samą miłością jak Ty ich wtedy. Życie zatoczyło krąg.

Zmarszczka na skroniach przypomina Ci cały trud, który włożyłaś w wychowanie swoich dzieci. Przypomina Ci o wszystkich przeciwnościach. Nigdy się nie skarżyłaś, bo i dlaczego skoro oni byli Twoim całym światem. Owszem, bywałaś zmęczona i zła. Padałaś na twarz, drżałaś, gdy choroba rozrywała im oskrzela. Bolały Ci plecy, po całonocnym noszeniu dwudziesto kilogramowego człowieka, którym co rusz wzdrygały dreszcze od wysokiej gorączki. To nic, oni byli tego warci. Oprócz tego wszystkiego wnieśli do Twojego życia największe szczęście i miłość, jaką można sobie wyobrazić. Teraz to oni są zmęczeni. Teraz to oni pomagają Ci chodzić, ocierają pot z czoła. Życia zatoczyło krąg,  a Ty marzysz, by wrócić do tamtych lat, rozwalonych zabawek i dziecięcych pisków…..

Podziel się!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter
  • Starość może być okropna. Ale wierzę, że jak los sprzyja i jak dobrze pokierujemy swoim życiem, to będzie całkiem ok. Też gwarna, radosna… 🙂